Spójrz! Nie odwracaj oczu, bo brzydkie.

Co mi w duszy gra

Spójrz! Nie odwracaj oczu, bo brzydkie. W całej mojej ogrodowej przygodzie, kompostownik nauczył mnie o życiu najwięcej. Wszystko co organiczne, martwe, niepotrzebne i brzydkie znajdzie tam swoje miejsce, ale jeśli wrzucisz za dużo i odpowiednio nie zadbasz, będzie gnić i śmierdzieć na odległość. Prędzej czy później czas, ziemia i żyjące w niej mikroorganizmy zrobią swoje i powstanie z tego żyzny kompost. Mądry ogrodnik wie jednak, że jeśli dobrze poukłada, od czasu do czasu przerzuci i napowietrzy to, co znalazło się w jego kompostowniku, cały proces przebiegnie dużo szybciej, a to, co powstanie, będzie dla ogrodu odżywcze, karmiące i życiodajne. Na kompoście ogród rośnie zdrowo, bujnie i pięknie, ale warto pamiętać, że złoto ogrodnika powstaje z obumierających, gnijących resztek, w odwiecznym cyklu życie – śmierć – życie. Każdy z nas ma taki swój wewnętrzny kompostownik. Upychamy tam wszystko to, co boli, co poszło nie tak, co się nie udało. Zrzucamy porażki, traumy, trudne doświadczenia, złe relacje. Jak napchamy za dużo i nic z tym nie robimy, zaczyna gnić i boleć, a nasze ciało, umysł i dusza chorują. Czas pomaga sobie z tym poradzić, ale jest znacznie łatwiej jeśli o kompostownik dbamy, wpuszczamy trochę powietrza, przerzucamy od czasu do czasu. Nasze wewnętrzne złoto powstaje, kiedy pracujemy nad naszym kompostownikiem, bo właśnie na tych doświadczeniach będziemy potem rosnąć. To zawartość wewnętrznego kompostownika buduje siłę i odporność. To „przekompostowane” porażki i bolesne doświadczenia są nawozem, który pozwala nam rozwijać się i zdobywać świat.